2015/11/29

Wizyta w destylarni Yamazaki


Destylarnia Yamazaki
Destylarnia Yamazaki

Będąc w pobliżu Osaki lub Kyoto nie wypada nie odwiedzić Yamazaki - najstarszej japońskiej destylarni whisky, położonej pomiędzy tymi dwoma miastami. Yamazaki to jedna z tych marek, która wielu miłośników "bursztynowego trunku" przysparza o szybsze bicie serca. Jednym z nich jest niewątpliwie Jim Murray, który wersję Sherry Cask uznał za Whisky Roku 2015. Zwiedzanie gorzelni jest bezpłatne, aczkolwiek wymaga wcześniejszej rezerwacji. O pomoc w jej dokonaniu można poprosić hotelowego konsierża.

Do destylarni najlepiej dostać się pociągiem linii Japan Rail (JR). Podróż z Osaka Umeda Station do celu trwa około 25 minut. Przed zajęciem miejsca w wagonie, należy ustawić się na peronie w odpowiedniej kolejce. Wszak Japonia to kraj niezwykle uporządkowany i nie do pomyślenia są tam sceny charakterystyczne dla porannego szczytu komunikacyjnego w warszawskim metrze. ;-) Samej gorzelni nie sposób przeoczyć. Majestatyczne budynki destylarni położone są przy samych torach i wznoszą się wysoko ponad korony otaczających je bambusowych i cedrowych drzew.

Spacer od stacji Yamazaki do bram zakładu zajmuje niespełna 15 minut. Przed wejściem na teren gorzelni należy zaanonsować swoje przybycie w recepcji. W tym miejscu zostaniemy wyposażeni w kilkunastostronicową broszurkę z mapą zakładu oraz audioprzewodnik, ponieważ cały tour prowadzony jest w języku japońskim. Zwiedzanie destylarni zaczyna się od Whisky Library, miejsca w którym zgromadzono około 7 000 próbek najróżniejszych single casków, otrzymanych z rożnych surowców oraz dojrzewanych w różnych beczkach. Niektóre z nich są bardzo nietypowe - na przykład aromatyzowane miętą lub lawendą.

W tym miejscu zlokalizowany jest również bar, w którym można zdegustować wybrane whisky. Jeszcze w zeszłym roku dostępne były tutaj bardzo ciekawe single caski. Ogromny wzrost popularności Yamazaki spowodował jednak, że obecnie można spróbować jedynie podstawowych wypustów oraz oficjalnych wersji whisky z całego świata, głównie szkockich (Bowmore, Laphroaig, Glenfiddich, Auchentoshan lub Ballantine's). Muszę przyznać, że było to dość duże zaskoczenie. Jak się później okazało nie jedyne.

Przejdźmy jednak do meritum - czyli zwiedzania gorzelni. Produkcja w Yamazaki nastawiona jest przede wszystkim na różnorodność. Widać to na każdym jej etapie. Zesłodowane ziarno jęczmienia pochodzi od dostawców z różnych stron świata i posiada różny stopień zatorfienia. Otrzymany zacier fermentowany jest w dwóch rodzajach kadzi - drewnianych z sosny oregońskiej (8) oraz ze stali nierdzewnej (10). Za destylację spirytusu odpowiada 12 alembików, z których każdy ma inny kształt i wielkość. Niektóre z nich połączone są z tradycyjnymi worm tubs, a niektóre z nowoczesnymi kondensatorami. Do starzenia whisky wykorzystuje się różne beczki, głównie po bourbonie, sherry oraz z japońskiego dębu (Mizunara). Część z nich jest napełniana i dojrzewana na miejscu.

Najciekawszy etap każdej wycieczki to oczywiście część praktyczna - czyli degustacja. Ze względu na panujący na zewnątrz 30-stopniowy upał, chłodniejsze pomieszczenie tastingowe było wręcz zbawieniem. Do spróbowania przygotowano dwie whisky: single malt Yamazaki w wersji NAS podawany w typowy dla Japończyków sposób - z wodą i sporą ilością lodu oraz "blend" Suntory, który na specjalne życzenie można było skosztować saute. Obie pozycje niestety mocno przeciętne. W ubiegłych latach prezentowano znacznie ciekawsze wersje. W międzyczasie wyświetlono jeszcze prezentację w języku Kraju Kwitnącej Wiśni oraz obdarowano wszystkich gości upominkami (orzeszki oraz czekoladki).

Ostatnim punktem wycieczki była wizyta w sklepie In The Barrel, który z perspektywy dostępnych w nim butelek wyglądał niestety dość skromnie. Najstarsza pozycja spod szyldu Yamazaki to wersja 12 yo w butelce o pojemności 350 ml - dostępna w opcji "strictly 1 per customer". Ponadto "podstawki" z różnych szkockich gorzelni: Glenfiddich, Bomore, Laphroaig... Ten kto nastawiał się na kupno ciekawszych edycji typu Yamazaki 18 yo lub Yamazaki Bourbon Barrel musiał odejść z kwitkiem. Cóż, jest to kolejny dowód na to, że popularność produktów destylarni przekroczyła już chyba wszelkie możliwe granice.

Mimo kilku rozczarowań cały tour należy ocenić pozytywnie, chociaż miejscami sprawiał on wrażenie lekko komercyjnego. Być może wynikało to jednak z charakteru japońskiej kultury, w której brak miejsca na improwizacje, a wszystko musi być z góry ściśle zaplanowane. Do destylarni proponuję przyjechać ok. 30 minut wcześniej przed godziną rozpoczęcia zwiedzania, aby móc w spokoju zobaczyć Bibliotekę oraz Muzeum Whisky - na które niestety nie starczyło już czasu. 


















1 komentarz:

  1. Dzięki za wpis. Niestety nie udało mi się zwiedzić tej destylarni podczas mojego pobytu w Kioto, dlatego chwała Ci za tę relację. :)

    OdpowiedzUsuń